Ponad dwa i pół tysiąca interwencji
Ze statystyk otrzymanych przez nas z Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego wynika, że w 2025 roku kolbuszowskie zespoły ratownictwa medycznego wyjeżdżały do zdarzeń 2565 razy. Interwencje dotyczyły głównie powiatu kolbuszowskiego, choć zdarzały się również wyjazdy poza jego granice.
Dla porównania: w 2024 roku było to 2588 interwencji, a w 2023 roku odnotowano 2434 zgłoszenia. Widać więc, że liczba wyjazdów utrzymuje się na wysokim poziomie, choć po ubiegłorocznym wzroście nastąpił niewielki spadek.
Kolbuszowa zdecydowanie na czele
Najwięcej interwencji odnotowano – co nie jest zaskoczeniem – w samej Kolbuszowej. W 2025 roku ratownicy wyjeżdżali tam aż 587 razy, niemal tyle samo co rok wcześniej (582).
Wysoko na liście znalazły się także:
- Cmolas – 150 wyjazdów
- Kolbuszowa Górna – 124
- Kolbuszowa Dolna – 107
- Raniżów – 96
- Kupno – 81
- Niwiska – 81
- Widełka – 79
- Werynia – 64
- Wola Raniżowska – 62
To właśnie te miejscowości najczęściej wymagały pomocy zespołów ratownictwa medycznego.
Dlaczego w Majdanie Królewskim jest tak mało wyjazdów?
Zwraca uwagę stosunkowo niewielka liczba interwencji w majdańskiej gminie. Sam Majdan Królewski odnotował jedynie 10 wyjazdów, choć to jedna z większych miejscowości w powiecie.
Jak wyjaśnia ratownik medyczny Wojciech Machowski ze Świerczowa, a jednocześnie kierownik podstacji w Kolbuszowej, wynika to z organizacji systemu ratownictwa.
– Teren powiatu kolbuszowskiego jest obsługiwany przez Podkarpacką Stację Pogotowia Ratunkowego w Mielcu. W skład PSPR wchodzą podstacje, m.in. w Kolbuszowej czy Nowej Dębie, w których na stałe stacjonują zespoły ratownictwa medycznego
– tłumaczy.
Jak dodaje, dyspozytornia medyczna wysyła karetkę według prostego kryterium: jedzie ten zespół, który ma najbliżej i najszybciej dotrze na miejsce.
– Z „polskiego na nasze”, do konkretnego zdarzenia jedzie ta karetka, która ma najbliżej. Gmina Majdan Królewski znajduje się w bliższej odległości od Nowej Dęby, dlatego to z tamtej podstacji częściej wyjeżdżają zespoły na ten teren
– wyjaśnia Wojciech Machowski.
Komentarze (0)