Warto przypomnieć tę niezwykłą historię, bo Sejm RP ogłosił rok 2026 Rokiem Józefa Maksymiliana Ossolińskiego. Tymczasem fundamenty pod jego wielkie dzieło powstawały właśnie tutaj – w powiecie mieleckim.
Dwór „Przybysz” – serce potężnej fundacji
Wszystko zaczęło się od hrabiego Józefa Maksymiliana Ossolińskiego (1748–1826). Urodził się on w nieistniejącym już dziś dworze w Woli Mieleckiej (budynek spłonął podczas ciężkich walk w 1944 roku). Ten wybitny bibliofil i kolekcjoner postawił sobie za cel stworzenie wielkiej, narodowej biblioteki, mającej ratować polską tożsamość pod zaborami. Najcenniejsze dzieła i starodruki pomagał mu zresztą gromadzić i opisywać m.in. młody wówczas Samuel Bogumił Linde, późniejszy autor pierwszego słownika języka polskiego.
To w Jamach, w przysiółku Przybysz, hrabia wzniósł modrzewiowy dwór otoczony malowniczym parkiem. Miejsce to stało się siedzibą tzw. kuratorów ekonomicznych i zarządu „klucza zgórskiego”. Ossoliński zabezpieczył działanie swojej Fundacji Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie właśnie majątkami z ziemi mieleckiej. W dokumencie fundacyjnym z 1816 roku zapisał, że na utrzymanie Lwowskiej Biblioteki ma co roku płynąć 6000 złotych reńskich m.in. z Woli Mieleckiej, Piątkowca, Izbisk, Janowca, Pnia czy samych Jam.
Mroczne karty: Rabacja i krwawa pacyfikacja gestapo
Historyczny park w Jamach widział jednak nie tylko wielką kulturę, ale i ogromne ludzkie tragedie.
W czasie krwawych rozruchów chłopskich podczas rabacji w 1846 r. ginęli tu pracownicy majątku. Zginęli wówczas m.in. drugi dyrektor Zakładu Narodowego Konstanty Słotwiński oraz kurator Teodor Broniewski. Przed wojną wśród lokalnej społeczności krążyła nawet legenda, że nocami w alejce parkowej pojawiają się duchy pomordowanych, których kurhan znajdował się w północno-zachodniej części parku.
W czasie okupacji niemieckiej dwór był ważnym ośrodkiem konspiracji Armii Krajowej – dającym schronienie jeńcom i ukrywającym się Żydom. 20 maja 1944 roku gestapo dokonało brutalnej pacyfikacji majątku. O pacyfikacji przypomina stojący pod krzyżem pomnik poświęcony zamordowanym na miejscu: pchor. Januszowi Skrzypkowi ps. „Konrad” oraz Stanisławowi Zielińskiemu. Zarządca majątku i inni konspiratorzy zostali aresztowani i zginęli w katowniach.
Co zostało z dawnej świetności?
Po II wojnie światowej zabytkowy dwór odebrano prawowitym właścicielom. Przez pewien czas pełnił funkcję szkoły, ale nie mając dobrego gospodarza, powoli popadał w ruinę. W 1953 roku władze PRL rozwiązały Fundację Ossolińskich, a w 1956 roku decyzją urzędników modrzewiowy dwór rozebrano – jedynym śladem po nim są czarno-białe zdjęcia i szkice pomiarowe.
Dziś dawne Ossolineum kwitnie we Wrocławiu, ale to w Jamach znajduje się park podworski „Przybysz”, który od 2009 roku jest wpisany do rejestru zabytków. Choć dawny układ alejek nieco już zatarł się w gąszczu roślinności, wciąż można podziwiać tu wspaniałe, zrośnięte ze sobą stare buki i lipy – niemych świadków ponurej i zarazem chlubnej historii naszej małej ojczyzny.
Bawiąc się na gminnych dożynkach, warto na chwilę przystanąć przy pamiątkowej tablicy pod krzyżem i oddać hołd tym, którzy w tym miejscu tworzyli historię Polski.
Komentarze (0)