W ostatnich dniach w sieci znów wrze. Na jednym z internetowych forów rozgorzała gorąca dyskusja na temat zachowania młodzieży, która coraz częściej daje o sobie znać w bardzo niepokojący sposób. Jak zauważył autor popularnego wpisu, to już dawno przestały być zwykłe dziecięce wygłupy czy niewinna zabawa, a problem ten powraca ze zdwojoną siłą.
Celowe zaczepki i prowokowanie
Jak zauważa autor wpisu, zachowanie grupy nastolatków całkowicie przekroczyło już wszelkie dopuszczalne granice. Celowe nękanie przechodniów, wulgarne obelgi, ciągłe prowokacje oraz skrajnie niebezpieczne rzucanie kamieniami w ludzi to działania, które – jak podkreśla – nie mają już nic wspólnego z „dziecięcymi wygłupami” czy niewinną zabawą.
Najbardziej oburzające jest to, że te dzieciaki robią to celowo, zaczepiają ludzi i doskonale wiedzą, że robią coś złego. A później pewnie wielkie zdziwienie, kiedy ktoś w końcu zgłosi takie zachowanie
- czytamy w treści posta.
Granice zostały przekroczone
Mimo wszystko musimy pamiętać, że tworzymy jedną społeczność i żyjemy obok siebie. Niezależnie od wieku, nikt nie ma prawa naruszać cudzych granic ani zaczepiać innych w sposób agresywny, zwłaszcza gdy dana osoba wyraźnie sobie tego nie życzy. Bagatelizowanie takich incydentów powszechnym stwierdzeniem, że „to przecież tylko dzieci”, jest ogromnym błędem. To właśnie w tym okresie u młodych ludzi kształtują się postawy, wartości oraz wzorce zachowań, a przymykanie na to oka sprawia, że z czasem sytuacja staje się tylko gorsza.
Górnolotne słownictwo
Już jakiś czas temu na łamach naszego portalu naświetlaliśmy problem głębokiego kryzysu obyczajowego, którego jaskrawym przejawem jest zubożenie i wulgaryzacja języka młodego pokolenia w naszym mieście. Wystarczy przypomnieć sytuację, której świadkiem była para dorosłych: wsłuchując się w konwersację młodzieży, można było odnieść wrażenie, że słownik współczesnych nastolatków opiera się niemal wyłącznie na inwektywach i skrajnie ordynarnych zwrotach.
Oczywiście, w potocznym mniemaniu można machnąć ręką i stwierdzić, że to przecież tylko słowa. Niemniej jednak w tym pozornie błahym zjawisku rodzi się niezwykle poważny problem społeczny. W dzisiejszej debacie publicznej oraz w cyfrowej przestrzeni internetowej bluzgi i przekleństwa ulegają systematycznej normalizacji, przeobrażając się w element codzienności, co w zdrowej i świadomej swoich fundamentów społeczności absolutnie nie powinno mieć racji bytu.
Komentarze (0)