Protest maszynistów po śmiertelnym wypadku
Decyzją Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce (ZZM), piątkowy protest potrwa od północy do południa. Związkowcy skierowali apel do około 14 tysięcy maszynistów w kraju o drastyczne ograniczenie prędkości na wszystkich przejazdach, bez względu na ich kategorię. Jak zaznacza szef ZZM Leszek Miętek, celem akcji jest zwrócenie uwagi na konieczność poprawy bezpieczeństwa, ponieważ "więcej ludzi na polskich kolejach ginąć nie może".
Bezpośrednią przyczyną protestu była środowa katastrofa w Sokolnikach Suchych, do której doszło około godziny 11:30. Według wstępnych ustaleń, kierowca ciężarówki zignorował czerwone światło na przejeździe i zderzył się z pociągiem PKP Intercity (relacji Lublin – Szczecin). W wyniku wykolejenia lokomotywy i dwóch wagonów zginęła jedna pasażerka. Składem podróżowało co najmniej 114 osób, w tym trzyosobowa obsługa.
Informacje dla podróżnych: honorowanie biletów i zwroty
Początkowo maszyniści planowali strajk całodobowy, jednak skrócili go do 12 godzin po deklaracjach rządu dotyczących rozwiązań systemowych. Prezes PKP Intercity, Janusz Malinowski, zapowiedział, że spółka nie odwołuje pociągów, ale wdraża specjalne rozwiązania dla pasażerów:
- Na czas trwania utrudnień przewoźnicy kolejowi funkcjonujący w Polsce uzgodnili wzajemne honorowanie biletów.
- Osoby, które zdecydują się zwrócić bilet na piątkowy przejazd, nie zostaną obciążone opłatą manipulacyjną ze strony PKP Intercity.
- Na liniach, gdzie opóźnienia mogą być największe (np. Kraków – Zakopane), pociągi mogą kończyć bieg wcześniej, a w ich miejsce uruchamiana będzie komunikacja zastępcza.
- Na jedenastu kluczowych stacjach (m.in. w Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Warszawie, Poznaniu i we Wrocławiu) pasażerom pomagają specjalni informatorzy.
PKP Polskie Linie Kolejowe apelują o monitorowanie sytuacji w Portalu Pasażera, ostrzegając, że akcja wpłynie na setki tysięcy podróżnych. Spółka zapowiedziała również, że rozważy wyciągnięcie konsekwencji prawnych wobec osób odpowiedzialnych za ewentualną destabilizację ruchu.
Rząd zapowiada surowe kary dla kierowców
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zadeklarował szybkie prace nad zmianami legislacyjnymi. Nowe przepisy mają umożliwiać zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące kierowcy, który wjedzie na przejazd mimo czerwonego sygnału. Sprawcy katastrof muszą liczyć się z obowiązkową karą więzienia oraz utratą uprawnień. Potrzebę natychmiastowego i radykalnego zaostrzenia przepisów wobec nieodpowiedzialnych kierowców poparł w środę również premier Donald Tusk.
Komentarze (0)