Prokuratura Rejonowa w Dębicy skierowała do sądu wniosek o najsurowszy środek zapobiegawczy wobec mężczyzny, który za nic miał prawo i wcześniej nakładane na niego ograniczenia.
Niekończący się stalking i groźby
Z ustaleń śledczych wynika, że koszmar kobiety trwał od listopada 2025 roku. Paweł K. miał obsesyjnie nękać swoją 40-letnią żonę, zalewając ją lawiną wiadomości i połączeń telefonicznych, których ta sobie nie życzyła.
Mężczyzna posunął się jednak znacznie dalej niż tylko do naruszania prywatności: kontaktował się z miejscem pracy żony, oczerniał ją i zastraszał doprowadzeniem do zwolnienia; zarzucał kobiecie liczne romanse, niszcząc jej reputację, a w grudniu 2025 roku zostawił na szybie jej samochodu odręczną notatkę z groźbami. Prokuratura ustaliła, że chciał w ten sposób wpłynąć na jej zeznania w toczących się postępowaniach karnych.
Recydywa w łamaniu zakazów
To, co przeważyło o decyzji o areszcie, to fakt, że Paweł K. kompletnie lekceważył dotychczasowe środki wolnościowe. Mimo zakazu kontaktowania się z żoną (zarówno bezpośredniego, jak i pośredniego), mężczyzna regularnie go łamał.
"Z uwagi na realną obawę popełnienia przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, prokurator wystąpił z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania" – informują śledczy.
Podejrzany nie przyznaje się do winy
Paweł K. podczas przesłuchania nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jego wyjaśnienia są obecnie weryfikowane przez prokuraturę. Sąd Rejonowy w Dębicy podzielił jednak argumentację śledczych o ryzyku ucieczki oraz obawie przed dalszym nękaniem i 10 kwietnia 2026 r. wysłał 44-latka do aresztu na trzy miesiące.
Podejrzany, choć wcześniej nie był karany, stoi teraz przed widmem bardzo surowej kary. Łącznie za nękanie (art. 190a § 1 k.k.) oraz wywieranie wpływu na świadka (art. 245 k.k.) grozi mu do 13 lat pozbawienia wolności.
Komentarze (0)