Państwo wreszcie zauważyło problem, który od lat narasta w Bieszczadach i na Podhalu. Coraz więcej niedźwiedzi, coraz więcej ludzi i coraz więcej sytuacji, w których jedno wchodzi drugiemu w drogę. W Rzeszowie podpisano umowę na program, który ma to uporządkować. Budżet – ponad 16 milionów złotych, w większości z unijnych pieniędzy.
Plan jest prosty w założeniu, choć trudny w realizacji: mniej konfliktów, więcej kontroli. Zamiast strzelać – odstraszać. Zamiast reagować po fakcie – zapobiegać. Powstaną grupy interwencyjne z nowoczesnym sprzętem, niedźwiedzie będą monitorowane, a ich naturalna baza pokarmowa odbudowywana, żeby nie szukały jedzenia pod ludzkimi domami. Do tego edukacja, bo – jak często bywa – problemem nie jest tylko zwierzę, ale i człowiek.
To próba wprowadzenia porządku w świecie, w którym dzika przyroda coraz częściej styka się z cywilizacją. I sprawdzenia, czy można nauczyć jednych i drugich żyć obok siebie – bez ofiar.
Komentarze (0)