W środowy wieczór, 15 kwietnia, na drogach w rejonie Błażowej rozegrały się sceny niczym z policyjnego filmu. Dzięki czujności jednego z kierowców, który zauważył jadący slalomem ciągnik, udało się uniknąć tragedii. Policjanci z Tyczyna przerwali niebezpieczną jazdę 36-latka, który za kierownicą „samoróbki” wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością, łącząc ogromną dawkę alkoholu z aktywnym zakazem sądowym.
W środę przed godz. 19.30, dyżurny miejski za pośrednictwem numeru alarmowego 112, otrzymał informację o możliwości popełnienia przestępstwa. Według zgłaszającego, w Nowym Borku kierujący traktorem, który jechał w kierunku Błażowej, poruszał się slalomem, co mogło sugerować, że jest nietrzeźwy
- informuje Komenda Miejska Policji w Rzeszowie.
Choć funkcjonariusze z Tyczyna natychmiast ruszyli pod wskazany adres, początkowe poszukiwania na trasie i okolicznych polach nie przyniosły rezultatu. Opisywany w zgłoszeniu pojazd nie został odnaleziony w miejscach, gdzie widziano go po raz ostatni. Mimo dokładnego sprawdzenia przyległych terenów, policjantom nie udało się od razu namierzyć traktorzysty.
36-latek w ciągniku
Niedługo potem funkcjonariusze zdołali zidentyfikować właściciela maszyny odpowiadającej opisowi ze zgłoszenia. Choć pod wskazanym adresem w Błażowej nikogo nie zastali, ich intuicja nie zawiodła – zaledwie dwie ulice dalej namierzyli jadący czerwony traktor własnej konstrukcji. Za kierownicą maszynysiedział poszukiwany 36-latek.
Funkcjonariusze sprawdzili stan trzeźwości mieszkańca Błażowej. Ustalili, że był pijany, miał 2,62 promila alkoholu w organizmie. Ponadto okazało się, że mężczyzna nie miał prawa kierować ciągnikiem ani innym pojazdem mechanicznym
- przekazuje KMP Rzeszów.
Mężczyzna nie powinien w ogóle siadać za kierownicę, ponieważ do stycznia 2030 roku wiąże go prawomocny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, nałożony przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie. W obliczu popełnionych przestępstw 36-latek trafił prosto do policyjnej celi, gdzie spędził noc po zatrzymaniu.
Wczoraj prokuratura postawiła mu zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości przy jednoczesnym złamaniu sądowego zakazu, co jest traktowane jako poważne naruszenie prawa. Za ten czyn kodeks karny przewiduje surową sankcję – za kratkami może spędzić nawet 5 lat. Ostateczny wymiar kary i dalsza przyszłość mieszkańca Błażowej zależą teraz od decyzji sądu.
Komentarze (0)