Oto pięciu niezwykłych mieszkańców regionu, których obecność świadczy o czystości i potędze tutejszej natury.
1. Ryś: Duch puszczy w pędzelkach
To bez wątpienia najbardziej tajemniczy mieszkaniec podkarpackich lasów. Choć ryś jest trzecim co do wielkości drapieżnikiem w Polsce (ustępuje tylko niedźwiedziowi i wilkowi), spotkanie go na szlaku graniczy z cudem. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie szacuje, że w naszym regionie żyje już ponad 200 tych kotów, co czyni Podkarpacie ich największym siedliskiem w kraju.
Ryś to samotnik z klasą. Ważący do 30 kg kot potrafi mruczeć jak domowy mruczek, czego nie potrafią jego więksi kuzyni, tacy jak lwy czy tygrysy. Najlepiej czuje się w starodrzewach Pogórza Dynowskiego i Strzyżowskiego, gdzie niezauważony przemierza własne, leśne ścieżki.
2. Żubr: Powrót króla Karpat
Historia bieszczadzkich żubrów to gotowy scenariusz na film. Sprowadzone w 1963 roku w okolice Bereżek, początkowo nieufnie podchodziły do wolności. Dziś, po dekadach ochrony, w Bieszczadach żyje ponad 550 osobników. Co ważne, to jedyny obszar w Polsce, gdzie występują wolno żyjące żubry górskie.
Dla tych, którzy nie mają szczęścia do spotkań na dzikich polanach, przygotowano zagrodę pokazową w Mucznem. Na 7 hektarach jodłowego lasu, z płynącym przez środek potokiem, można podziwiać te „polskie bizony” z bezpiecznych tarasów widokowych, bez względu na pogodę.
3. Niedźwiedź: Prawdziwy gospodarz regionu
Liczby nie kłamią: na Podkarpaciu bytuje aż 90% polskiej populacji niedźwiedzia brunatnego. Jeszcze pół wieku temu było ich zaledwie dwudziestu, dziś ich liczbę szacuje się na ponad 200 osobników. Choć budzą respekt i lęk, bieszczadzkie drapieżniki to w gruncie rzeczy samotnicy unikający ludzi.
Ciekawostką są ich kulinarne upodobania – oprócz leśnego runa, niedźwiedzie uwielbiają owoce ze starych, zdziczałych sadów w nieistniejących już wsiach. Na swoje sypialnie (gawry) najchętniej wybierają dziuple potężnych, wiekowych jodeł.
4. Sóweczka: Mała wielka łowczyni
Jeśli myśleliście, że sowy to wielkie ptaki aktywne tylko nocą, sóweczka wyprowadzi Was z błędu. To „ornitologiczny rarytas” naszego regionu – najmniejsza sowa Europy, mierząca zaledwie kilkanaście centymetrów.
Mimo drobnej postury, to niezwykle sprawny myśliwy, który – w przeciwieństwie do swoich kuzynów – poluje głównie w dzień (w nocy widzi słabo). Sóweczki kochają podkarpacki starodrzew, ponieważ same nie potrafią kować dziupli i chętnie wprowadzają się do „mieszkań z drugiej ręki”. Gatunek ten jest objęty ścisłą ochroną i wpisany do Polskiej Czerwonej Księgi.
5. Jeleń szlachetny: Władca z koroną
Trudno o bardziej majestatyczny widok niż chmara jeleni na tle wschodzącego nad połoninami słońca. W podkarpackich lasach żyje ich ponad 14 tysięcy. To prawdziwi królowie kniei, których ozdobą jest potężne poroże.
Warto pamiętać, że jelenie co roku zrzucają swoje „tyki”, by na ich miejscu wyrosły nowe – jeszcze większe i okazalsze. Ich waga i jakość to nie tylko kwestia genów, ale przede wszystkim doskonałej diety, jaką oferują bogate w mchy i pędy lasy Podkarpacia. Samce i samice żyją w oddzielnych grupach, zwanych chmarami, którym przewodzą najbardziej doświadczone osobniki.
Komentarze (0)