Te wyjątkowe obiekty sakralne, rozrzucone między Roztoczem, Bieszczadami a Beskidem Niskim, znalazły swoje zaszczytne miejsce na prestiżowej Liście światowego dziedzictwa UNESCO – tuż obok paryskiego Wersalu, rzymskiej Wenecji czy egipskich piramid. Droga, którą wyznacza podkarpacki Szlak Architektury Drewnianej, to fascynująca opowieść o dawnych rzemieślnikach, cudach inżynierii i burzliwej historii pogranicza.
Gdzie Zachód spotyka się ze Wschodem
Przed wiekami tereny w widłach Wisły i Sanu obfitowały w potężne, pierwotne lasy. Drewna było pod dostatkiem, dlatego stało się ono głównym budulcem tutejszych kościołów i cerkwi. To właśnie na Podkarpaciu przez stulecia stykały się ze sobą dwa religijne i kulturowe kosmosy: cywilizacja katolickiego Zachodu z bizantyjskim Wschodem.
Gdy po przyłączeniu Rusi Czerwonej do Królestwa Polskiego osadnicy zaczęli karczować puszczę i zakładać nowe osady, przynieśli ze sobą inspiracje z Małopolski. Ich owocem są m.in. wybudowane techniką zrębową kościoły w Haczowie i Bliznem. Ponieważ oba leżą w powiecie brzozowskim, stanowią idealny cel na jednodniową, weekendową wycieczkę.
Średniowieczny gigant i Biblia dla ubogich
Kierując się do Haczowa, stajemy przed kościołem pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. To budowla monumentalna, wzniesiona w pierwszej połowie XV wieku, uznawana za największy średniowieczny obiekt zrębowy w całej Europie. Półmrok panujący w wysokiej nawie oraz potężne, siedemnastowieczne podcienia (tzw. soboty) sprawiają, że można tu namacalnie dotknąć wieków historii. Uwagę przykuwają też tajemnicze, drewniane maski ludzkie umieszczone pod okapem dachu od strony prezbiterium – ich funkcja do dziś dzieli badaczy i pozostaje tajemnicą.
Wnętrze Haczowa, podobnie jak oddalonego o kilkanaście kilometrów kościoła pw. Wszystkich Świętych w Bliznem (z 1470 roku), skrywa unikalną dekorację malarską. Ściany obu świątyń pokrywa tzw. Biblia Pauperum (Biblia Ubogich). W czasach, gdy większość wiernych nie potrafiła czytać, te barwne, pełne ekspresji polichromie obrazkowe uczyły Ewangelii i moralności. W Bliznem, na północnej ścianie, możemy podziwiać potężną i niezwykle barwną scenę Sądu Ostatecznego, gdzie ku przestrodze, w zakamarkach malowidła, ukryto postać Judasza wiszącego na drzewie.
Cerkwie pełne legend: Woły i jasyr
Równie fascynujące historie kryją podkarpackie cerkwie, które do listy UNESCO dołączyły w 2013 roku. Monumentalną, ścienną wizję Sądu Ostatecznego odnajdziemy także we wsi Chotyniec, w cerkwi Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy. Obiekt z XVI wieku zachwyca najbogatszą bryłą w Polsce – każdą z trzech tradycyjnych części wschodniej świątyni (prezbiterium, nawę i babiniec) wieńczy osobna, ośmioboczna kopuła. Z Chotyńcem wiąże się podanie, jakoby cerkiew pierwotnie stała w zupełnie innym miejscu, jednak samą lokalizację wskazała Matka Boża, a całą konstrukcję na obecne wzgórze przeciągnęły woły.
Z kolei na północy regionu, na malowniczym Roztoczu tuż przy granicy z Ukrainą, wznosi się cerkiew św. Paraskewy w Radrużu. Ta niemal 500-letnia świątynia, z racji swojej dostojności, zyskała miano „drewnianej katedry”. Otacza ją potężny mur z lokalnego wapienia, który w przeszłości służył jako schronienie przed najazdami Tatarów. To stąd pochodzi romantyczna legenda o Marii Dubniewiczowej, która porwana przez Tatarów w jasyr, powróciła do rodzinnej wsi po 27 latach, przywożąc ze sobą wielkie kosztowności. Dziś dawną cerkwią i jej lśniącym, złotym ikonostasem opiekują się przewodnicy z Muzeum Kresów w Lubaczowie.
Łemkowskie wieżyczki i samotna strażniczka Bieszczadów
Przenosząc się w Beskid Niski, do Turzańska, natrafimy na najmłodszą na podkarpackiej liście UNESCO, ponad dwustuletnią cerkiew pw. św. Michała Archanioła. Jej znakiem rozpoznawczym jest pięć misternie wykonanych wieżyczek oraz sąsiedztwo najwyższej w regionie drewnianej dzwonnicy. W środku podziwiać można XIX-wieczne polichromie ukazujące sceny z życia Łemków, którzy po latach wysiedleń w ramach akcji „Wisła” powrócili w te strony i do dziś z dumą opiekują się swoją prawosławną świątynią.
Zupełnie inny, surowy i melancholijny klimat odnajdziemy w bieszczadzkim Smolniku nad Sanem. Stoi tam cerkiew św. Michała Archanioła – jedyna ocalała w Polsce świątynia w stylu bojkowskim. Skromna, pozbawiona bocznych zdobień, charakteryzuje się trzema łamanymi dachami. Przetrwała wojny, wysiedlenia oraz grabieże, a dziś – ukryta pośród majestatycznych drzew z dala od bieszczadzkich zabudowań – stanowi jedno z najchętniej fotografowanych i malowanych miejsc w regionie, będąc też wymarzonym tłem dla bieszczadzkich ślubów.
Przyroda, która tworzy tło
Warto pamiętać, że te drewniane cuda architektoniczne nie istnieją w próżni. Otacza je spektakularna podkarpacka przyroda, która sama w sobie stanowi unikat na mapie świata. Falujące krajobrazy Roztocza zostały wpisane na listę jako Rezerwat Biosfery UNESCO, a bieszczadzkie, pierwotne lasy bukowe na zboczach Połoniny Wetlińskiej, Smereka czy w dolinach rzek chronione są w ramach tego samego międzynarodowego programu.
Wyprawa śladem drewnianych skarbów Podkarpacia to coś więcej niż lekcja historii. To podróż do miejsc z duszą, gdzie wciąż można dotknąć tajemnicy zaklętej w wiekowym drewnie i usłyszeć dawny, cerkiewny śpiew.
Komentarze (0)