Ogólnopolski protest szpitali
Akcja organizowana przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych potrwa do 24 kwietnia i odbywa się pod hasłem:
„Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie”.
To symboliczny, ale bardzo wymowny przekaz. Szpitale alarmują, że obecny system finansowania sprawia, iż coraz częściej o czasie diagnozy i leczenia decydują… limity w kontraktach, a nie potrzeby pacjentów.
Dlaczego szpitale protestują?
Jak podkreśla Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, problem ma charakter systemowy i narasta od lat.
Wśród najważniejszych przyczyn wskazywane są:
- brak rozliczeń świadczeń wykonanych w 2025 roku,
- ograniczenie finansowania tzw. nadwykonań,
- zaniżone wyceny badań i procedur medycznych,
- rosnące koszty funkcjonowania (m.in. wynagrodzeń, energii, materiałów),
- brak długofalowej strategii dla szpitali powiatowych.
Efekt? Wiele placówek kończy rok ze stratą, a ich zadłużenie sięga miliardów złotych.
Szpitale ostrzegają też, że przy obecnych zasadach każde dodatkowe badanie ponad limit oznacza dla nich… dokładanie do interesu.
Apel samorządów
Do akcji przyłączył się również Związek Powiatów Polskich, który od miesięcy alarmuje o pogłębiającym się kryzysie.
Samorządy podkreślają, że:
- nie mają wpływu na wyceny świadczeń i zasady finansowania,
- a jednocześnie są zmuszone ratować szpitale z własnych budżetów.
W praktyce – jak zaznaczają – pełnią rolę „systemowego bufora”, który łata skutki decyzji podejmowanych na szczeblu centralnym.
Protest także w Kolbuszowej
Jak potwierdził w rozmowie z nami Zbigniew Strzelczyk, protest obejmuje również szpital w Kolbuszowej.
Stanowisko w tej sprawie wydało także Starostwo Powiatowe w Kolbuszowej, które jasno wskazuje: problem nie leży po stronie lokalnych władz czy dyrekcji placówek, lecz wynika z decyzji systemowych.
W komunikacie podkreślono m.in., że:
- zaniżone wyceny świadczeń i ograniczenia finansowe wpływają bezpośrednio na czas oczekiwania pacjentów,
- szpitale nie odmawiają pomocy – ale często nie mają możliwości jej sfinansowania.
Czy protest wpłynie na pacjentów?
Tu najważniejsza informacja: nie. Jak zapewnia starostwo, protest:
- ma charakter informacyjny i symboliczny,
- nie wpływa na bieżące funkcjonowanie szpitala,
- pacjenci mogą korzystać z usług tak jak dotychczas.
Szpital pracuje normalnie – oddziały, poradnie i diagnostyka działają bez zmian.
„Nie przeciw pacjentom, ale w ich imieniu”
Organizatorzy akcji podkreślają, że protest nie jest wymierzony w pacjentów – wręcz przeciwnie.
Chodzi o:
- skrócenie kolejek,
- poprawę dostępności badań,
- zapewnienie stabilności działania placówek.
Bez zmian w systemie – jak ostrzegają – problemy będą się tylko pogłębiać.
Co dalej?
„Czarny tydzień” to kolejny sygnał ostrzegawczy ze strony środowiska medycznego i samorządów.
Czy przyniesie realne zmiany? Na razie – jak to często bywa – piłka jest po stronie decydentów.
Komentarze (0)