reklama

Sanatorium dla złamanych serc. Stalowa Wola otwiera schronisko na miarę XXI wieku

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Sanatorium dla złamanych serc. Stalowa Wola otwiera schronisko na miarę XXI wieku - Zdjęcie główne
Autor: UM Stalowa Wola | Opis: Sanatorium dla złamanych serc. Stalowa Wola otwiera schronisko na miarę XXI wieku

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościMówią o sobie, że leczą to, czego nie widać na zdjęciach rentgenowskich – zwierzęce traumy i strach przed człowiekiem. W Stalowej Woli, dokładnie w 10. rocznicę powstania stowarzyszenia „Psia Przystań”, otwarto nowoczesne schronisko. To nie jest zwykły budynek z boksami. To finał dekady walki o godność tych, którzy sami o pomoc nie poproszą.
reklama

Kiedy dziesięć lat temu pasjonaci z „Psiej Przystani” zaczynali swoją misję, mało kto wierzył, że uda się stworzyć miejsce tak profesjonalne. Dziś, obok tymczasowych baraków, w których wolontariusze spędzili niemal dekadę, wyrósł obiekt wart ponad 3,3 mln złotych. Ale jak podkreślano podczas uroczystego otwarcia – mury to tylko początek.

Dwa światy przy jednym płocie

Poseł Rafał Weber w swoim przemówieniu celnie punktował rzeczywistość, z jaką mierzą się opiekunowie zwierząt. – To miejsce jest zderzeniem dwóch ludzkich światów. Jeden to świat nieodpowiedzialności i krzywdy. Drugi to świat miłości i szacunku, który tworzą ci wolontariusze – mówił parlamentarzysta.

Kontrast ten najlepiej widać w statystykach: nowoczesny obiekt dysponuje 28 kojcami dla psów, strefą dla kotów oraz profesjonalnym zapleczem (gabinet weterynaryjny, izolatka, kwarantanna). Jednak każda z tych klatek to osobna historia zdrady, którą wolontariusze muszą „przepracować” z psem, zanim ten znów da się pogłaskać.

reklama

Marzenie wykute z determinacji

Prezydent Stalowej Woli, Lucjusz Nadbereżny, nie krył, że nowe schronisko to „projekt marzeń” społeczników. – To dowód na to, że współpraca samorządu z zaangażowanymi mieszkańcami przynosi realne efekty – podkreślał. Budowa pochłonęła spore środki: 2 mln zł z Rządowego Funduszu Polski Ład, a resztę dołożyło miasto. Efekt? Obiekt energooszczędny, bezpieczny i zaprojektowany z myślą o komforcie zwierząt, a nie tylko o wygodzie obsługi.

„To nie pies zawodzi, to człowiek przestaje kochać”

Najbardziej przejmujące słowa padły z ust Anny Szwed, prezes Stowarzyszenia Psia Przystań. Jej definicja schroniska odbiega od urzędowych regułek.

– Jesteśmy, byliśmy i zawsze będziemy sanatorium. Tutaj leczymy złamane zwierzęce serca. Tutaj przywracamy im zdrowie – mówiła ze wzruszeniem.

reklama

Zwróciła też uwagę na bolesną prawdę: pies nigdy nie zawodzi. To człowiek jest tym ogniwem, które pęka najszybciej. Dlatego tak ważna jest edukacja, o którą apelowała Joanna Grobel-Proszowska, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej. Schronisko, choćby najnowocześniejsze, nie powinno być celem, a jedynie przystankiem.

Młodzi dają przykład

Pięknym akcentem była obecność Młodzieżowej Rady Miejskiej. Młodzi stalowowolanie udowodnili, że miłość to nie tylko słowa, ale konkretne wsparcie. Dzięki walentynkowej akcji w szkołach, do schroniska trafiły zapasy karmy, akcesoria i środki finansowe. Jak stwierdziła Maja Pogorzelec, przewodnicząca młodych radnych: „Zwierzęta dają wsparcie i nigdy nie oceniają”.

Tylko przystanek, nigdy dom

reklama

Mimo lśniących nowością boksów i profesjonalnych gabinetów, nad uroczystością unosiło się jedno życzenie: oby to miejsce nigdy nie było wypełnione po brzegi.

Nowe schronisko w Stalowej Woli to technologiczny skok w przyszłość, ale dla porzuconego psa czy kota prawdziwym azylem nie będzie betonowy wybieg ani najlepsza karma. Prawdziwym azylem pozostaje człowiek, który nie zawiedzie.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo