Zamiast szybkich pieniędzy z ubezpieczenia, 30-letni mieszkaniec Niska może trafić za kratki. Mężczyzna wymyślił brutalny rozbój, by odzyskać wartość zgubionych słuchawek, ale jego plan legł w gruzach po śledztwie niżańskich policjantów.
Napad, którego nigdy nie było
Wszystko zaczęło się w lutym, gdy na komendę zgłosił się rzekomo poszkodowany 30-latek. Twierdził on, że padł ofiarą groźnych napastników, którzy przemocą odebrali mu słuchawki oraz gotówkę. Straty oszacował na 480 złotych. Funkcjonariusze natychmiast zajęli się sprawą, drobiazgowo weryfikując każdą minutę rzekomego zdarzenia. Szybko jednak odkryli, że w podanym miejscu i czasie panował całkowity spokój, a żadnego ataku nie odnotowano.
Ubezpieczenie silniejsze niż prawda
Przyparty do muru podczas ponownego przesłuchania, mężczyzna w końcu pękł i wyznał prawdę. Okazało się, że po prostu zgubił słuchawki. Wiedząc, że sprzęt jest ubezpieczony od kradzieży, postanowił sfingować napad, by wyłudzić odszkodowanie. Ta „sprytna” próba oszustwa zakończyła się dla niego tragicznie – zamiast przelewu od ubezpieczyciela, usłyszał zarzuty składania fałszywych zeznań i zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie.
Wysoka cena kłamstwa
Teraz o losie mieszkańca Niska zadecyduje sąd. Choć sprawa dotyczyła kwoty mniejszej niż 500 złotych, konsekwencje są wyjątkowo surowe. Za zawiadomienie o fikcyjnym przestępstwie grożą 2 lata więzienia, jednak za oszustwo i kłamanie pod przysięgą 30-latek może spędzić za kratkami nawet 8 lat.
Komentarze (0)